Człowiek jest niemal jedynym ssakiem (poza wiewiórecznikiem), potrafiącym znajdować przyjemność w jedzeniu ostrych papryk. Niewrażliwe na kapsaicynę pozostają jednak ptaki, dzięki czemu ostre papryki „selekcjonują” konsumentów swych owoców.
Człowiek jest niemal jedynym ssakiem (poza wiewiórecznikiem), potrafiącym znajdować przyjemność w jedzeniu ostrych papryk. Niewrażliwe na kapsaicynę pozostają jednak ptaki, dzięki czemu ostre papryki „selekcjonują” konsumentów swych owoców.
Czas kontynuować i dokończyć streszczenie tekstu trzech erytrejskich autorów (Brhan Khiar Saleh, Abdella Omer, Belay Teweldemedhin) Medicinal uses and health benefits of chili pepper (Capsicum spp.): a review. W opublikowanej już części pierwszej mogliśmy przeczytać o mających znaczenie gospodarcze gatunkach papryki, skali areału upraw i produkcji światowej tych owoców, a także o wartości odżywczej chili, jego wykorzystaniu jako środka przeciwbólowego, przeciwnowotworowego i pomocnego w zwalczaniu innych schorzeń.
Najwięcej na moim blogu znajdzie się chyba recenzji ostrych sosów – pojawia się też jednak sporo zupełnie innych pozycji, w tym streszczenia poświęconych chili artykułów popularnonaukowych i naukowych. Dziś na tapetę pójdzie praca trzech erytrejskich autorów (Brhan Khiar Saleh, Abdella Omer, Belay Teweldemedhin) Medicinal uses and health benefits of chili pepper (Capsicum spp.): a review, opublikowana 5 lipca 2018 r. na portalu MedCrave.
To przede wszystkim sos głęboko owocowy. Ten rys jest w nim najważniejszy – i znakomicie. Sam zresztą w swych domowych produkcjach jako bazę i fundament smaku zawsze traktuję konkretny owoc, na którym wznoszę całą konstrukcję, opieram całą kompozycję. Stąd „Babushka” Dzikiego Billa była w mojej kuchni po prostu skazana na sukces – wyrazista owocowość i dobrze wyczuwalna ostrość to kombinacja, która najłatwiej trafia w mój gust.
Mango to owoc, który nigdy nie budził mojej niechęci, lecz w pełni zdołałem go docenić dopiero wówczas, gdy w kuchni zacząłem regularnie wykorzystywać chili. Do dziś pamiętam, jak salaterka z żółtym, arcysoczystym miąższem ułatwiła mi dokończenie porcji najostrzejszej pizzy, jaką jadłem w życiu. Ten pestkowiec (przynajmniej moim zdaniem) raczej nie łagodzi uczucia ostrości – natomiast podwyższa próg maksymalnej przyjemnej ostrości odczuwalnej. Stąd też aż dziwne by było, gdyby w światowej kuchni nie zaistniał zauważalny wybór ostrych sosów opartych o mango.
Jeszcze w 2017 r. zrobiło się wiele hałasu nt. Pepper X, mającej być nową najostrzejszą papryką świata, dwukrotnie bardziej palącą niż legendarna już Carolina Reaper i przekraczającą 3 miliony jednostek Scoville’a. Uzyskać ją, podobnie jak obecną rekordzistkę Guinnessa w dziedzinie ostrości, miał Ed Currie.
Musztardy Roleskiego są dobre i bardzo dobre. Za wybitną dotąd uznałem musztardę Kozaka. Ale Roleski to jedna z nielicznych w Polsce firm, które zaczęły – i to już od pewnego czasu – próbować sił z produktami rzeczywiście, a nie tylko z nazwy ostrymi. Trójpak sosów ostrych (Habanero, Bhut Jolokia, Carolina Reaper) nader pozytywnie zaskoczył mnie już rok temu – mimo to obawiałem się, co się w rzeczywistości kryje za hałasem, jaki w ostrożerczym światku wywołała musztarda Trinidad Scorpion.