Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Black Stinger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Black Stinger. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lutego 2023

Siać, siać, siać...

 


No i jest. Posiałem dziś sześć różnych odmian papryki. Już wiadomo, że rośliny po wzejściu nie będą miały optymalnych warunków – bardzo ciężko je zapewnić w kamienicy. Nie chodzi jednak przecież o profesjonalną uprawę, lecz o zabawę i ten skromny (choć w minionym roku o dziwo nawet całkiem przyzwoity) zbiór w sezonie.

sobota, 2 stycznia 2021

Krótka historia pewnej pomyłki



Jedna z sześciu odmian papryk (na dziesięć ogółem), jakie w ubiegłym roku wydały choćby symboliczny plon na moim parapecie, miała być właśnie tą, na którą oczekiwałem szczególnie. Cieszyłem się ze sporej czy przynajmniej przyzwoitej jak na spartańskie warunki plenności – 20 owoców. Czekałem, aż się wybarwią na czekoladowo, jak przystało przecież na Black Stinger. Gdy były jeszcze zielone, tak je nawet przedstawiałem na blogu.

wtorek, 28 lipca 2020

Po owocach je poznacie



Trudno oczekiwać hiperwydajności, uprawiając papryki w doniczkach na parapecie. Stąd też, choć tuż przed ubiegłorocznym Sylwestrem wysiałem nasiona 10 odmian, do tej pory zdążyło mi zaowocować tylko 5.

piątek, 5 czerwca 2020

Gniew i sława



Aby przekonać się do niektórych rzeczy, potrzeba nieraz chwili, dłuższej chwili... czy jeszcze więcej czasu niż zawiera go dłuższa chwila. Tak jest na przykład w muzyce: jakiekolwiek nie będą czyjeś preferowane nurty i style, ktoś, kto jest jej wiernym odbiorcą, zapewne łatwo przypomni sobie konkretne albumy, będące dlań, jak powiedzieliby Anglosasi, growers – czymś, co początkowo podeszło tak sobie czy nawet w ogóle nie podeszło, lecz stopniowo zyskiwało coraz lepszy odbiór i okazywało się wartościowe. Czymś, docenienie czego wymaga przynajmniej minimalnego dystansu i czasu na zapoznanie.

niedziela, 22 marca 2020

Coś o funkcjach parapetu (i nie tylko...)




W inauguracyjnym wpisie blogowym pisałem, że ostra papryka jest dla niektórych czymś dużo więcej niż tylko jeszcze jednym urozmaiceniem w kuchni. Opracowywanie czy korekty przepisów kulinarnych, wyrób przetworów, regularna wymiana doświadczeń, powstawanie więzi towarzyskich... wielu ososom, współtworzącym grono czytelnicze tego bloga, nie trzeba tłumaczyć, o czym piszę.

wtorek, 25 lutego 2020

Czarne żądło



Ta dość młoda odmiana nie jest rekordzistką ostrości. Ale ma swojego kopa – i do tego świetny smak. Poza tym zachowuję do niej duży sentyment – należy do grona paru kultywarów papryki habanero, które parę lat temu zaczęły współtworzyć mą arcywspaniałą, pierwszą parapetową "plantację".