Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Red Savina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Red Savina. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2021

Krótka historia pewnej pomyłki



Jedna z sześciu odmian papryk (na dziesięć ogółem), jakie w ubiegłym roku wydały choćby symboliczny plon na moim parapecie, miała być właśnie tą, na którą oczekiwałem szczególnie. Cieszyłem się ze sporej czy przynajmniej przyzwoitej jak na spartańskie warunki plenności – 20 owoców. Czekałem, aż się wybarwią na czekoladowo, jak przystało przecież na Black Stinger. Gdy były jeszcze zielone, tak je nawet przedstawiałem na blogu.

niedziela, 22 marca 2020

Coś o funkcjach parapetu (i nie tylko...)




W inauguracyjnym wpisie blogowym pisałem, że ostra papryka jest dla niektórych czymś dużo więcej niż tylko jeszcze jednym urozmaiceniem w kuchni. Opracowywanie czy korekty przepisów kulinarnych, wyrób przetworów, regularna wymiana doświadczeń, powstawanie więzi towarzyskich... wielu ososom, współtworzącym grono czytelnicze tego bloga, nie trzeba tłumaczyć, o czym piszę.

czwartek, 26 grudnia 2019

Na paprykowym wulkanie


Zdaniem niektórych, to trochę jak ścigać się w konkursie na najbardziej irracjonalne dokonanie: poświęcić trzy dekady swego życia na próby uzyskania najostrzejszej papryki na świecie, by w końcu dopiąć swego i... kolejne lata poświęcić na próby pobicia swego rekordu. W istocie jednak nie jest to pozbawione racjonalności: efekt nie tylko cieszy twórcę, lecz – co nieporównanie ważniejsze – odpowiada potrzebom innych ludzi, którzy otrzymali paprykę nie dość, że kilkadziesiąt razy ostrzejszą od Cayenne, to wyróżniającą się również atrakcyjną nutą nieostrą.