Może "Ostry blog" nie jest blogiem zaangażowanym... lecz tak, Szanowne Czytelniczki, życzę Wam, abyście zdołały przemóc tych wszystkich, którzy nastają na Wasze prawa! A poza tym - po prostu wszystkiego najlepszego i dużo satysfakcji z życia.
Może "Ostry blog" nie jest blogiem zaangażowanym... lecz tak, Szanowne Czytelniczki, życzę Wam, abyście zdołały przemóc tych wszystkich, którzy nastają na Wasze prawa! A poza tym - po prostu wszystkiego najlepszego i dużo satysfakcji z życia.
Gdy na rynku pojawia się ostra żywność na bazie jarzębiny, to właściwie z automatu budzi to moje szczególne zainteresowanie. W październiku 2020 r. dzięki mojemu autorskiemu sosowi jarzębinowemu otrzymałem wyróżnienie na I Zachodniopomorskim Zlocie Fanów Chili w Gryfinie (uzasadnienie: pogodzenie ostrości i smaku). Stąd kwestią czasu pozostawało, kiedy wypróbuję kolejny już przetwór od Kosa Chilli Sos – ich dżem jarzębinowy.
Niedawno przedstawiłem serię recenzji produktów kieleckiej Kosa Chilli Sos. Miała dobiec końca. Ale zakupiłem co nieco ostrej żywności na Allegro. Pozostaje zatem... kontynuować.
Mająca swą siedzibę w indyjskim Hyderabadzie firma konsultingowa IndustryARC przedstawiła właśnie raporty dotyczące przewidywanego rozwoju poszczególnych segmentów światowego rynku żywnościowego. Na tapetę poszedł między innymi rynek ostrych sosów.
Parę dni temu zerknąłem na dotychczasowe recenzje produktów spożywczych. Wśród teraz już ponad stu wpisów blogowych dalece nie wszystkie są recenzenckie, jednak niemal z przerażeniem skonstatowałem, że jak dotąd na blogu tylko raz (!!!) pojawiło się omówienie i ocena niepolskiego produktu – mowa o ekstremalnym sosie ekstraktowym "Extreme Prejudice", wytwarzanym w Wielkiej Brytanii.
Niniejszy, setny wpis na "Ostrym blogu" nie tylko przekręci licznik, lecz zakończy ostatnią serię recenzji produktów Kosa Chili Sos. Tym razem na warsztat idą marynowane papryczki-superhoty (czerwone, żółte i zielone).
No i jest. Posiałem dziś sześć różnych odmian papryki. Już wiadomo, że rośliny po wzejściu nie będą miały optymalnych warunków – bardzo ciężko je zapewnić w kamienicy. Nie chodzi jednak przecież o profesjonalną uprawę, lecz o zabawę i ten skromny (choć w minionym roku o dziwo nawet całkiem przyzwoity) zbiór w sezonie.