Koniecznie muszę napisać
coś o
tym przepisie – starym, ale jarym. Ten pięcioskładnikowy
przetwór, oparty o mango i ostrą paprykę, zapewnia dokładnie to,
co powinien zapewniać sos z chili: dobrze wyczuwalną ostrość i
wyrazisty smak.
Robiłem sześć czy
siedem edycji tego sosu, nigdy nie odejmując ani też nie dodając
żadnego podstawowego składnika – chyba, że za fundamentalną
modyfikację należy uznać (zawsze przy tym tylko częściową)
zamianę habanero raz na mniej palące, ostre odmiany papryki
rocznej, innym razem na superhoty. Mimo pewnej skłonności do
eksperymentów w kuchni, uznałem po prostu, że w tym wypadku
łatwiej byłoby coś zepsuć niż poprawić.